‡Wakacje zaczęły się dobrze, a skończyły źle. ‡
(to dla tych, co się śpieszą i nie chce im się czytać reszty :D)
☆Wakacje zaczynają się od sesji. Już nie chodzisz na zajecia ale jeszcze (dopiero teraz) się uczysz. Pierwszy raz nie było tego wiele, 2 japońskie, chiński, krzaki, przepisanie angielskiego. Zdałam wszystko. Nie liczyłam na to że się uda.
☆ Potem było tylko lepiej. Sama w mieszkaniu= spokój; choć musiałam część czasu poświęcić pakowaniu, sprzątaniu, przeprowadzce. Kilka babskich spotkań z sempajkami, rozmowy o kolorach włosów, wspólne malowanie paznokci, oglądanie dżapańskich teledysków i umeshu. Wspólne obiadki na mieście. Obiadki w domu, bo trzeba było wyjeść wszystkie zapasy z zamrażalki. 3 obiady dziennie dobra sprawa. Pierwszy raz nie chciało mi się wyjeżdżali musiałam się wyprowadzić.
☆W domu. Na początku i w domu nie jest źle. Tyle powiem. Zaliczone 4 sezony Dr Housa i 6 sezonów Sex and the city+film. Zdradzam dramy intensywnie.
☆ 8 lipca. Siedzę w domu, oglądam. 18:00. Dzwoni telefon. „Ania nie jedzie z nami na Litwę, nadal chcesz jechać?” 23.30 Jestem na dworu :D
Litwa. Spływ kajakowy ze znajomymi. W błyskawicznym pakowaniu zapomniałam o tak istotnych rzeczach jak sztućce czy czapka (żeby nie dostać udaru). Rzeka, namioty, chleb z kminkiem (i tylko taki). Zdjęcia w galerii opowiedzą co, gdzie i jak^^
☆ Proza życia. Rodzinka niekiedy wyprowadza z równowagi. W miedzy czasie jakaś działeczka, jakaś bibka. Zakupy na letnich przecenach. Połowa wakacji minęła.
☆ Prosto z Stargardu przybywa na długi weekend Kasia-sempai. Pada. Piątkowa impreza urodzinowa Izy. Paaaada. Sobotni lans w Sopocie. Paaaaaada. Skrócone zwiedzanie Gdańska. Bursztyn. Plotki i zakupy. Koniec wizyty.
☆ Zrobiło się zimno, powiało jesienią.
☆ Złamałam nogę i na tym moje wakacje się skończyły. Teraz siedzę w domu i oglądam. Zrobiłam już całego Dextera i jestem w trakcie The Sporanos i koreańskiego Alone In love. Z desperacji nawet powtarzam sporadycznie słówka, a nawet przeczytałam 3 czytanki z joukyuu. Jest źle!
Brzmi to poważnie, ale tak naprawdę, to mam złamaną tylko małą kość śródstopia. Schodziłam po schodach, skręciłam nogę, kość się złamała. Mam gips, nie mogę chodzić jakby to było coś naprawdę dużego. Skutecznie mi to uprzykrzyło życie.
niedziela, 21 września 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)