Była dziś u mnie Ania. Planujemy jechać do Nihonu w te wakacje. A że sprawa to niełatwa...
Potem gadałam na gg z Pati. Powiedziała, że do Fukuoki można jechać w ciemno i na pewno znajdziemy jakąś prace jako kelnerki, barmanki, ewentualnie w klubie. I z wizą też nie będą robić problemów. Czytałam, co mi pisała, i narobiłam sobie wielkich nadziei. *excited~~* I ona ma tam jakichś gajdzińskich znajomych, obiecała, że popyta i spróbuje sie zorientować. Tak więc cały dzień spędziłam przed komputerem, najpierw na gg, potem przeglądając różne linki związane tematycznie z Fukuoką i szukaniem pracy. I oczywiście na rozmyślaniu i snuciu wizji wszelakich...
A miałam się uczyć, right -_-;
A jeszcze wieczorem się okazało, że jednak mamy zajęcia z dr S w tym tyg. i wypadałoby przetłumaczyć zadany tekst i oprawić ten poprzedni. Odwaliłam więc jeden akapit, żeby nie było, że nic nie zrobiłam, i wysłałam. Chyba był strasznie słaby, bo mi pani aż odpisała, że jest beznadziejny (no ujęła to nieco delikatniej of kors). Wniosek: trzeba było nic nie robić ;D Baka ja.
i jeszcze taki mały link:
http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4950904.html
kyaaaa
wtorek, 26 lutego 2008
poniedziałek, 25 lutego 2008
wracam
Po 3miesięcznej przerwie postanowiłam jednak wznowić działalność blogową. Możecie sobie nie komentować, jak wam się tak bardzo nie chce, a co tam (choć komenty nadal mile widziane^_^).
Za to większość starych postów została ukryta, więc nie poczytacie sobie, co się ciekawego działo w zeszłym roku, prócz Japonii oczywiście.
A i jeszcze zmieniłam trochę kolorystykę, lepiej jest?
Była u mnie wczoraj moja współlokatorka z zeszłego roku. Jak mi smuto, że już razem nie mieszkamy T_T Robiłyśmy sushi ^o^ Wyszło pysznie oczywiście. Potem siedziałyśmy i plotkowałyśmy godzinami, i jeszcze zrobiłam jej lekcję japońskiej popkultury (heh, no nie wiem, dlaczego to się zawsze tak kończy, że rozmowa schodzi na Japonię i jej dziwactwa, zaraz potem na skośnookie ciacha, i tak się toczy... ^_^;) Powiedziałam jej, że będzie impreza j-rockowa robiona przez dziołszki z mojej grupy i że musi przyjść. A że wykazała nawet nieco zainteresowania (hehe, to był taktyczny błąd z jej strony), to musiałam jej zaprezentować w czym rzecz i uo co loto z tym całym j-rockiem ^_____^ W związku z czym zaprezentowałam jej moją skromną kolekcję teledysków, głównie visual-kei'owych. (A kurcze, byłam święcie przekonana, że mam gdzieś tą PV z ciachami w babskich kimonach >_< przynieś mi ktoś, お願い).
Jak już byłyśmy przy PVkach, to postanowiłam jej jeszcze JE pokazać, żeby miała pełen przegląd ciach. (i na przykład okazało się, że jeszcze z zeszłego roku pamięta klip z Akanishim kręcącym bioderkami; ha! nauka nie poszła w las!) A skończyłyśmy na kawałku nowej dramy Kamechana i podziwianiu jego fryzury^^
Poza tym, to miałam wczoraj okropny dzień, nic mi się nie udawało, niczego nie mogłam znaleźć, nic do głowy nie wchodziło, wszystko się rozsypywało, wylewało, psuło i co tam jeszcze. Okazało się, że nie mam w mieszkaniu ani jednego ostrego noża i nawet nie miałyśmy czym tego sushi kroić, bo wszystko się rwało i gniotło (dodam, że sushi nie jest czymś, co w normalnych warunkach jakoś specjalnie trudno by się kroiło). W końcu Karolina się wzięła za to krojenie, bo ja już zupełnie straciłam cierpliwość, i nie wiem jak tego dokonała, ale dokonała. Chyba siłą woli....
Rozlałam sok na moją klawiaturę. Najpierw działała, ale już nie działa. Rozkręciłam ją oczywiście i wyczyściłam ile mogłam, ale nic to nie dało.
Niektórzy sądza, że 2 kompy to przesada, ale ja nie wiem, co bym teraz poczęła bez mojego zakrzaczonego notebooka.
A jeszcze potrzeba matką wynalazku: udało i się podpiąć net do notebooka- coś co nie udało się od grudnia, kiedy to pojechałam do domu i zmieniłam ustawienia sieci tak, żeby działał mi tam net i już potem tu nigdy nie działał. A tak wytężyłam całą moją znajomość krzaków, a głównie katakany (^_~), nazmieniałam coś w dżapańskich ustawieniach i voila! Net jest^^
Teraz z kolei nie działa mi sieć z moim stacjonarnym kompem (która dotychczas działała bez zarzutu), ale nie można mieć wszystkiego.
Są wyniki mombu. Nie zdałam. Co mnie szokuje, to że zdały to 4 osoby od nas, i to 2 dziołszki z 5 roku, semapai, która już była w Japonii rok na innym stypendium, i jeden kolega ode mnie z grupy. Tak słabego roku z mombu to jeszcze nie było. Jestem więc w lekkim szoku. A poza tym to sam exam był naprawdę znacznie trudniejszy od tych z lat poprzednich, i na przyładw zeszłym roku napisałam więcej znaków niż w tym. Nie wiem, skąd oni wzięli te tegoroczne krzaki, na pewno nie z podręczników. A w ogóle: testy z lat 1999-2001 miały15 stron, testy 2006-1007 20 stron, test tegoroczny: 23 strony CZAS: BEZ ZMIAN 120 min. Poszaleli Ci skośnoocy, tyle powiem, o!
Za to większość starych postów została ukryta, więc nie poczytacie sobie, co się ciekawego działo w zeszłym roku, prócz Japonii oczywiście.
A i jeszcze zmieniłam trochę kolorystykę, lepiej jest?
Była u mnie wczoraj moja współlokatorka z zeszłego roku. Jak mi smuto, że już razem nie mieszkamy T_T Robiłyśmy sushi ^o^ Wyszło pysznie oczywiście. Potem siedziałyśmy i plotkowałyśmy godzinami, i jeszcze zrobiłam jej lekcję japońskiej popkultury (heh, no nie wiem, dlaczego to się zawsze tak kończy, że rozmowa schodzi na Japonię i jej dziwactwa, zaraz potem na skośnookie ciacha, i tak się toczy... ^_^;) Powiedziałam jej, że będzie impreza j-rockowa robiona przez dziołszki z mojej grupy i że musi przyjść. A że wykazała nawet nieco zainteresowania (hehe, to był taktyczny błąd z jej strony), to musiałam jej zaprezentować w czym rzecz i uo co loto z tym całym j-rockiem ^_____^ W związku z czym zaprezentowałam jej moją skromną kolekcję teledysków, głównie visual-kei'owych. (A kurcze, byłam święcie przekonana, że mam gdzieś tą PV z ciachami w babskich kimonach >_< przynieś mi ktoś, お願い).
Jak już byłyśmy przy PVkach, to postanowiłam jej jeszcze JE pokazać, żeby miała pełen przegląd ciach. (i na przykład okazało się, że jeszcze z zeszłego roku pamięta klip z Akanishim kręcącym bioderkami; ha! nauka nie poszła w las!) A skończyłyśmy na kawałku nowej dramy Kamechana i podziwianiu jego fryzury^^
Poza tym, to miałam wczoraj okropny dzień, nic mi się nie udawało, niczego nie mogłam znaleźć, nic do głowy nie wchodziło, wszystko się rozsypywało, wylewało, psuło i co tam jeszcze. Okazało się, że nie mam w mieszkaniu ani jednego ostrego noża i nawet nie miałyśmy czym tego sushi kroić, bo wszystko się rwało i gniotło (dodam, że sushi nie jest czymś, co w normalnych warunkach jakoś specjalnie trudno by się kroiło). W końcu Karolina się wzięła za to krojenie, bo ja już zupełnie straciłam cierpliwość, i nie wiem jak tego dokonała, ale dokonała. Chyba siłą woli....
Rozlałam sok na moją klawiaturę. Najpierw działała, ale już nie działa. Rozkręciłam ją oczywiście i wyczyściłam ile mogłam, ale nic to nie dało.
Niektórzy sądza, że 2 kompy to przesada, ale ja nie wiem, co bym teraz poczęła bez mojego zakrzaczonego notebooka.
A jeszcze potrzeba matką wynalazku: udało i się podpiąć net do notebooka- coś co nie udało się od grudnia, kiedy to pojechałam do domu i zmieniłam ustawienia sieci tak, żeby działał mi tam net i już potem tu nigdy nie działał. A tak wytężyłam całą moją znajomość krzaków, a głównie katakany (^_~), nazmieniałam coś w dżapańskich ustawieniach i voila! Net jest^^
Teraz z kolei nie działa mi sieć z moim stacjonarnym kompem (która dotychczas działała bez zarzutu), ale nie można mieć wszystkiego.
Są wyniki mombu. Nie zdałam. Co mnie szokuje, to że zdały to 4 osoby od nas, i to 2 dziołszki z 5 roku, semapai, która już była w Japonii rok na innym stypendium, i jeden kolega ode mnie z grupy. Tak słabego roku z mombu to jeszcze nie było. Jestem więc w lekkim szoku. A poza tym to sam exam był naprawdę znacznie trudniejszy od tych z lat poprzednich, i na przyładw zeszłym roku napisałam więcej znaków niż w tym. Nie wiem, skąd oni wzięli te tegoroczne krzaki, na pewno nie z podręczników. A w ogóle: testy z lat 1999-2001 miały15 stron, testy 2006-1007 20 stron, test tegoroczny: 23 strony CZAS: BEZ ZMIAN 120 min. Poszaleli Ci skośnoocy, tyle powiem, o!
Subskrybuj:
Posty (Atom)