środa, 24 grudnia 2008

_______________./\.
____________ __>_<_
_____________Ѽ.\/ Ѽ
___________;->( ɕѼ Ҩ .
___________@.♥ '(█) ♥ *$
________Ѽ "( ()♥t (Ѽ)o*♥*
_______(█),-♥.-Ѽ _Q@,0 ɕ(█)
____________>o*oѼ @.<
_________o`-.♥.-@""-Q '♥~@'
______♥.'`Ѽ ♥ *Ѽ ɕҨ ‘♥ @`-.)
____Ѽ o (█). @* '-@Ѽ ’Q.*(█)’Ѽ
__________Ѽ -♥-'Ѽ ♥._ Ѽ
_______@.♥ '*Q ♥ *(█), @.♥ '*
___.♥' @ _ ɕ♥ _.-'~♥-. @ ´(♥)`-*.o
__.(█)* ♥ ..-' (Ѽ) o *.(Ѽ) 0 *(█)`)
_________(Ѽ ) '-._♥__(Ѽ)@
____;--♥' ♥Ҩ 0‘(Ѽ) Q o *♥ * Ѽ ♥
___ * (Ѽ)._♥__* .Q.~ ♥- ♥Ҩ. 0 () Q ♥*'.
_(█)* ♥ *‘ o * ♥ _(█)Q~ ♥Ҩ __Ѽ♥__(█)
_____________▓▓▓▓▓___________
__________▓▓▓▓▓▓▓▓▓__

niedziela, 12 października 2008

kimona

Niczym prawdziwa gambarujaca japonistka wybrałam się dziś do Mangghi na pokaz kimon i obi. Do tego, zgodnie z mą misja szerzenia japońskości we wszechświecie, wzięłam ze sobą moja współlokatorkę (ogólnie, nieźle mi z nią idzie, wciągam ja w dramy :D właśnie obejrzała oba sezony 花より男子 i jest bardzo chętna na więcej).
Pokaz byl bardzo fajny, zjawił sie tłum ludzi, czego sie nie spodziewałam, cała sala (ta duża, na dole)była szczelnie wypełniona i jeszcze ludzie gdzieś po boku stali. A my.. miejsca w drugim rzędzie \^o^/, sam srodeczek, świetny widok. A oglądać było co. Piękne kimona i めっちゃ wypasienie zawiązane obi. 4 sensejki kitsuke zaprezentowały zarówno tradycyjne sposoby wiązania obi,
jak i "nowoczesne"- tu inspirowane origami- i wyczarowały węzły kwaity:
sakura:
rzepak:
róża:
jeszcze jakiś inny kwiat:

i bardziej klasycznie:
Od Pokaz kimon (Manggha)

środa, 8 października 2008

wreszcie wolna!

Dziś zdjęłam sobie gips! Wreszcie! czuję się z ta nogą dość niepewnie, jakby się zaraz znów miała złamać. No ale nie boli jakoś specjalnie w sumie.
Najlepsza była kąpiel. Wanna pełna gorącej wody, moczenie się, taplanie. z gipsem nie było szans na takie uciechy.
Ale z drugiej strony już pewnie nie będę mogla liczyć na "chorobowe" wizyty jak wczorajsza i przedwczorajsza Ani i Anki ^^;

niedziela, 21 września 2008

Podsumowanie wakacji.

‡Wakacje zaczęły się dobrze, a skończyły źle. ‡
(to dla tych, co się śpieszą i nie chce im się czytać reszty :D)
☆Wakacje zaczynają się od sesji. Już nie chodzisz na zajecia ale jeszcze (dopiero teraz) się uczysz. Pierwszy raz nie było tego wiele, 2 japońskie, chiński, krzaki, przepisanie angielskiego. Zdałam wszystko. Nie liczyłam na to że się uda.
☆ Potem było tylko lepiej. Sama w mieszkaniu= spokój; choć musiałam część czasu poświęcić pakowaniu, sprzątaniu, przeprowadzce. Kilka babskich spotkań z sempajkami, rozmowy o kolorach włosów, wspólne malowanie paznokci, oglądanie dżapańskich teledysków i umeshu. Wspólne obiadki na mieście. Obiadki w domu, bo trzeba było wyjeść wszystkie zapasy z zamrażalki. 3 obiady dziennie dobra sprawa. Pierwszy raz nie chciało mi się wyjeżdżali musiałam się wyprowadzić.
☆W domu. Na początku i w domu nie jest źle. Tyle powiem. Zaliczone 4 sezony Dr Housa i 6 sezonów Sex and the city+film. Zdradzam dramy intensywnie.
☆ 8 lipca. Siedzę w domu, oglądam. 18:00. Dzwoni telefon. „Ania nie jedzie z nami na Litwę, nadal chcesz jechać?” 23.30 Jestem na dworu :D
Litwa. Spływ kajakowy ze znajomymi. W błyskawicznym pakowaniu zapomniałam o tak istotnych rzeczach jak sztućce czy czapka (żeby nie dostać udaru). Rzeka, namioty, chleb z kminkiem (i tylko taki). Zdjęcia w galerii opowiedzą co, gdzie i jak^^
☆ Proza życia. Rodzinka niekiedy wyprowadza z równowagi. W miedzy czasie jakaś działeczka, jakaś bibka. Zakupy na letnich przecenach. Połowa wakacji minęła.
☆ Prosto z Stargardu przybywa na długi weekend Kasia-sempai. Pada. Piątkowa impreza urodzinowa Izy. Paaaada. Sobotni lans w Sopocie. Paaaaaada. Skrócone zwiedzanie Gdańska. Bursztyn. Plotki i zakupy. Koniec wizyty.
☆ Zrobiło się zimno, powiało jesienią.
☆ Złamałam nogę i na tym moje wakacje się skończyły. Teraz siedzę w domu i oglądam. Zrobiłam już całego Dextera i jestem w trakcie The Sporanos i koreańskiego Alone In love. Z desperacji nawet powtarzam sporadycznie słówka, a nawet przeczytałam 3 czytanki z joukyuu. Jest źle!
Brzmi to poważnie, ale tak naprawdę, to mam złamaną tylko małą kość śródstopia. Schodziłam po schodach, skręciłam nogę, kość się złamała. Mam gips, nie mogę chodzić jakby to było coś naprawdę dużego. Skutecznie mi to uprzykrzyło życie.

piątek, 27 czerwca 2008

kompot

Ufufufufu, właśnie ugotowałam sobie kompot! Truskawkowy. Już nawet nie pamiętam, kiedy piłam coś takiego jak kompot. A dawno dawno temu, kompot był zawsze do obiadu, jak się jechało do babci~~

A teraz tak sobie pomyślałam, jakim cudem musi być kompot z 梅. Co natychmiast wywołało myśli o umeshu~~

wtorek, 24 czerwca 2008

Ostatnio zaczynam odczuwać to, że różni ludzie mają różny tryb życia. Nie chodzi mi o rozkład zajęć, pracę, obowiązki itp- wiadomo, z tym niewiele a się zrobić. Chodzi o to, że jedni są skowronkami i nawet w weekendy wstają rano, inni kładą się spać, gdy się już jasno na dworze robi. Ale i to da się znieść, może poza faktem, że około godziny pierwszej na ogół zostaje „sama”. Jednak jest pełno drobiazgów: to że jedni jedzą obiad o 14 a inni o 18 i ciężko się umówić na wspólne jedzenie; to, że jedni gambarują od rana, a wieczorem zajmują się bzdurami, a inni dopiero gdy zapada zmrok zabierają się do roboty, więc trudno się spotkać.