niedziela, 8 czerwca 2008

mieszkania w Krk

Jestem zdrowa! Po kolejnej wizycie u lekarza, tym razem w związku z eleganckim okazem wysypki (pielęgniarka robiąca zastrzyk- tak, aż dostałam zastrzyk, w tyłek T_T- była pod wrażeniem, lekarz miał minę: „było by z tego dobre zdjęcie na wikipedię”), po wspomnianym zastrzyku, który przynajmniej faktycznie dużo pomógł, sporej dawce jakichś sterydów >_< i leków przeciwalergicznych jestem zdrowa.

Teraz mam nową zabawę, szukanie mieszkania. W tym tygodniu codziennie byłam oglądać pokój albo i dwa. Od Huty po Ruczaj. I powiem wam, wiele się w tej materii (mieszkań studenckich) zmienia. Jako, iż na pierwszym i drugim roku miałam nieco przejść z mieszkaniami, w tematyce jestem biegła. Po pierwsze standard- prawie wszystkie mieszkania są odnowione, pokoje odmalowane, plastikowe okna, łazienka po remoncie. Coraz więcej ofert jest nowym budownictwie, w naprawdę ładnych, komfortowych mieszkaniach, dobrze wyposażonych. Mieszkania bez pralki i netu są już naprawdę wyjątkiem, za to coraz częściej na wyposażeniu jest mikrofalówka i zmywarka. Zmniejszają się różnice cenowe- ogólnie mówiąc wszystko jest drogie -_-; Ale jak widzę jeden pokój za 600zł w bloku z płyty, można wygodnie mieszkać, ale nic specjalnego, albo za 700 w nowym bloku, na podłogach panele, meble Ikea-style, nowiutkie sprzęty, czysto, przestronnie, ciepło, położenie mniej więcej takie samo, to się zastanawiam, kto chce taki pokój za 600… ja wolę dopłacić i mieszkać w naprawdę super mieszkanku. A na obrzeżach Krk, gdzie pobudowano teraz sporo nowych osiedli to i nawet taniej można. Za to czasami mnie dziwi, jak małe pokoje robią w mieszkaniach- kto wymyśla taki układ, żeby pokój miał 7m2?! A nie brakuje takich! Jak szukałam lokum jakiś czas temu, to głównie były pokoje 2-3 osobowe. Teraz jedynki stanowią blisko połowę ofert i jest z czego wybierać, jeśli ma się odpowiedni budżet, oczywiście. Zaś pokoje 3-4 osobowe są już rzadkością. Coraz mniej jest „prawdziwych mieszkań studenckich”. I dobrze! A wszyscy szukają „spokojnych i niepalących” :D Dziwne!
Ja, mam nadzieję, w końcu znalazłam: zaraz przy miasteczku studenckim, skrzyżowanie Piastowskiej z Lea, nowy blok. Panele, plastikowe okna, ładna łazienka (+pralka)- jak to w nowym budownictwie. Nowe meble, w przedpokoju duża szafa. Jasno, przestronnie. 2 pokoje, w drugim robiąca bardzo dobre wrażenie przyszła współlokatorka- Białorusinka (świetnie mówi po polsku). A jej obecna współlokatorka, to Japonka z tokijskiej polonistyki ucząca się tu przez rok. Ona właśnie stąd wyjeżdża i ja będę na jej miejsce. No w każdym razie przyszła współlokatorka ma już zaszczepioną miłość do Jpn ^_^ i więcej japońskich znajomych niż ja. Największa zaleta mieszkania: za wakacje muszę zapłacić tylko 370zł. Bo właściwie wszystkie oferty są od lipca i rzadko można się dogadać z właścicielem, żeby przez 3 wakacyjne miechy, gdy pokój stoi pusty, można było płacić połowę. Nie te czasy. Więc jak sobie policzyć, dajmy na to 600 zł miesięcznie, to za same wakacje wyjdzie 1800, doliczyć to do czynszu za 9 mies. gdy się faktycznie tam mieszka i wychodzi, że się płaci 800 zł, a nie 600… Nieco przekracza to moje możliwości, i na pewno nie mam ochoty płacić za nic, za „przetrzymanie”. No i się udało. 600+ rachunki, za wakacje prawie nic- w porównaniu z resztą ofert. A do tego wysoki standard i dobra lokalizacja :D Oby nic nie wypadło…

2 komentarze:

aneczka pisze...

Hehe, i znowu u mnie o ciasteczkach a u Ciebie o zastrzykach ;]

Jak będzie jakiś shoukai z tymi znajomymi Bułgarki to mam nadzieję, że mnie zaprosisz ~.^ よろしくねぇ~~^^

neko pisze...

To Biłorusinka ^_^ Problem w tym, że oni wszyscy wracają do Jpn. A jej przyjacielem jest Moto (ten, który przyjechał za Daisuke), no i on teraz jedzie do Wawy, bo już mu sie 2 lata krakowskich wakacji skończyły ;)
No ale przyjadą nowi, może uda się nam ich jakoś poznać nim kohaje ich całkowicie zmonopolizują >_<