wtorek, 24 czerwca 2008
Ostatnio zaczynam odczuwać to, że różni ludzie mają różny tryb życia. Nie chodzi mi o rozkład zajęć, pracę, obowiązki itp- wiadomo, z tym niewiele a się zrobić. Chodzi o to, że jedni są skowronkami i nawet w weekendy wstają rano, inni kładą się spać, gdy się już jasno na dworze robi. Ale i to da się znieść, może poza faktem, że około godziny pierwszej na ogół zostaje „sama”. Jednak jest pełno drobiazgów: to że jedni jedzą obiad o 14 a inni o 18 i ciężko się umówić na wspólne jedzenie; to, że jedni gambarują od rana, a wieczorem zajmują się bzdurami, a inni dopiero gdy zapada zmrok zabierają się do roboty, więc trudno się spotkać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Ostatnio? Ja to odczuwam od I roku ;]
Może to przez to, że ja zawsze mieszkałam z kimś w pokoju i bardziej się to dawało odczuć...
A ostatnio to problem jest z moim "ja", które aktywne jest w trybie nocnym oraz nowym pracującym "ja", które zmuszane jest do pracy od rana. I najbardziej przy tym konflikcie cierpię ja u.u ;P
Nom, ja wiedziałam ,że takie zjawisko zachodzi, ale dopiero ostatnio odczuwam to boleśnie.
I dlatego ja nie praktykuje takich rzeczy jak mieszkanie z kimś w pokoju.
I aż się boje wracać do domu na wakacje, bo oni tam w innym trybie pracują. Nie rozumiej, że np. konspekty do pracy najlepiej pisze się między 1 a 4.30 rano, ani nic z tych rzeczy.
Prześlij komentarz