wtorek, 20 lutego 2007

samochodem sobie nie pojeżdżę

Martwiłam się, że nie będzie o czym pisać, a tym czasem dzieje się więcej, niż mam czas opisać. Well, to wszystko moja gadatliwa natura. Ale dzisiaj jest tyle do opisania, że postaram się poruszyć tematów wiele, ale zwięźle (niom, mówię to ja).

Zasadniczo to znowu czuję się Strasznie Zajeta®, a sesja przecież minęła. Oczywiście nie żebym się zajmowała Tym Czym Powinnam®.
Wyszłam wczoraj z domu o 12.40 i o 12.40 w nocy wróciłam. >_<>
Potem kupiłam sobie bilet do Warszawki, o dziwo, nie było kolejki przy kasie.
Przejechałam się SKMem do Gdyni i poszłam z mamą i siostra do kina. W kinie nie byłam już daaaaawno, więc nawet fajnie było. A jeszcze siostra nazbierała ileś tam punktów za bilety i dostaliśmy „Fridę” na DVD ^_^ Ech te promocje :D
Film: „Królowa” okazał się zupełnie przyzwoity wbrew moim pesymistycznym oczekiwaniom. Cóż, do dram równać się nie może, ale nie nudziłam się, a nawet nieco mnie emocjonalnie poruszył. Ale i tak twierdze, że filmy to przeżytek. Seriale to potęga. Coś, co ma ledwie 2 godziny nie może wytworzyć odpowiedniej więzi z widzem, atmosfery, przywiązania, tej odrobimnki sympatii, jakiegoś utożsamiania się z bohaterem... No ale moja serialowa teoria to temat na osobnego posta :D.
Po filmie byłam u Izy, co było najprzyjemniejszą częścią dnia, jeśli nie całego 3miejskiego pobytu. Gadanie to to, co koteczki lubią najbardziej. Gadanie przy herbacie, ciastkach i chipsach to już w ogóle bajka, chociaż tematy niekiedy nie były wesołe. Za dużo problemów na tym świecie T_T
Nie ma co więcej pisać, bo zwięźle się nie da, a miało być zwięźle.

Potem wróciłam do domu i przeczyłam zawał serca, bo włączyłam komputer a tam pusty pulpit. Wyszło mi na to, że tata sformatował dysk. Dysk, na którym było trochę mojego stafu. Dochodziła trzecia, więc już nic nie sprawdzałam, zainstalowałam clubboxa, ale i tak nie udało mi się ustawić ściągania. Się wkurzyłam strasznie i potem nie mogłam spać.
Dziś się okazało, że tylko system jest przeinstalowany, wiec ucierpiały tylko programy, ale nie moje pliki. A już chciałam mordować.^^;

Dziś, tak jak i wczoraj, nie mogłam spać do południa tak jak koteczki lubią T_T
Jazda a potem główna atrakcja dnia: exam na prawko. Nie zdałam, jakby ktoś się łudził. To było do przewidzenia. I nawet nie pytajcie, bo nie będę o tym gadać. Jak nic, muszę znaleźć bogatego męża Japończyka, żebym mogła zatrudnić szofera albo jeździć taxówkami. Bo ja tego prawka nie zamierzam (przynajmniej na razie) robić- a potem przepisy się zmienią na jeszcze gorsze i będę zupełnie bez szans.

Moja babcia zrobiła pączki. Takie cudowne domowej roboty :D

I nowy odcinek desperate housewives się ściągnął :D I jeszcze jakiś koreański film, dość hardkorowy ponoć. :D
Tak, oczywiście mogłabym się pouczyć. MOGŁABYM, podkreślmy. Bo kto by miał na to czas. Oczywiście połowa mojej grupy teraz zakuwa ostro, reszta leniwie, bo leniwie, ale coś tam powtarza i tylko ja, i jakieś chlubne wyjątki siedzimy i nie robimy prawie nic. Chociaż ja czasami przynajmniej próbowałam. I nawet czekając na exam dzisiaj przeczytałam całe 15 stron książki do mojego potencjalnego licencjatu. Blah.
No ale nie o tym być miało. Chodzi o to, że wszyscy z ferii wrócą naumiani, a ja znów będę się czuć jak baaaaka* Bywa... Y_Y;
Oj muszę jakąś dramę na pocieszenie ściągnąć, jak nic.

A jeszcze mi się przypomniało, ze skoro jutro jadę, to muszę się spakować. A feeee, pakowanie.




* Postanowiłam dusze niejaponistyczne edukować niekiedy, jak załapiecie kilka branżowych słówek, to się Wam nic nie stanie :D
sugoi= wypas, exatra, fajny, dobry, piękny, cudny, etc
kakkoi= to samo co wyżej, tylko jeszcze bardziej cool
chou= super jako przedrostek (chou kakkoi- super-wypas, chou sekushi= super-sexy itd)
baka= głupek

Brak komentarzy: