Się okazało, że wczoraj był Dzień Kota. Jak tematycznie ^__^ Powinnam była świętować ;D
Poexperymentowałam trochę ze skryptem layout’u i wyszło mi to, co widać :D Jestem prawie zadowolona z wyników.
Nawet ukryłam ten nagłówek, co mi wszystko niweczył wcześniej. Kolory czcionek pewnie jeszcze nie raz się zmienią, ale na razie niech jest, jak jest. Największy problem mam taki, że nie wiem, jak wkomponować w to, co już mam zdjęcia jakichś skośnookich ciastek ^^ A blog bez jakiegoś ślicznego chłopca to właściwie nie mój blog ^^
Przeglądałam ostatnio stronę na temat wiz do Dżapanii (w ramach back-up planu) i mi wyszło, że żeby tam mieszkać, to serio jedynym wyjściem jest (bogaty) mąż Japończyk (chłopak/narzeczony nic nie dają). Bez wizy można wjechać na 90 dni. (ale jeśli się przekroczy tak granice kilka razy, to urząd imigracyjny może powiedzieć „pani już podziękujemy” i tyle będzie.) Wiza studencka to minimum 10 godzin lekcji w tygodniu i to też nie wszędzie. Ewentualny plan- kurs językowy 2-3 razy w tygodniu po 2-3 godzinki padł w ten sposób. Bo raczej mnie nie będzie stać i na pewno nie będę mieć tyle czasu... Wiza pracownicza to już w ogóle jest poza zasięgiem T_T, bo trzeba być super- specjalistą niezbędnym japońskiemu pracodawcy. Albo nativespeakerem z doświadczeniem, więc nauczanie angielskiego też raczej odpada. (Tak, nativespeakrzey polskiego są baaaardzo poszukiwani w Jpn T_T) . Jest jeszcze coś takiego jak stażysta, ale to raczej dla inżynierów. Potem kolejno: osoby pochodzenia japońskiego, naukowcy i inni riserczerzy, profesorowe, a nawet artyści ^_~. Tu chyba też nic dla mnie, o ile nie zostanę tancerką (*ekhm* chyba na rurze :P). No ale i tu jest zbyt duża konkurencja ze strony Rosjanek.
Niech mnie ktoś adoptuje (założę się, że i tak na tą opcję jestem za stara, albo jest 1000 innych wymagań-nie-do-spełnienia).
A gdybym tak zaszła w ciążę z Japończykiem?! Wtedy będę spokrewniona- z dzieckiem. Tylko na co mi dziecko, teraz -_-; Ech... niby Japończyki takie skrupulatne, a tej ewentualności nie uwzględniono na stronie (choć mogłam przeoczyć).
Całym tym czytaniem się zmęczyłam strasznie, bo wszystko to w wyjątkowo zawiłej formie podane, z całą kolekcją linków do linków, pewnie nawet jakby było po polsku to nie byłoby łatwiej przez to brnąć. A tak, może jakieś nowe angielskie słowo chociaż załapałam? (taaak, już to widzę)
Bleh, a miałam krzaki powtarzać na exam. To stypendium to moja jedyna szansa legalnego pobytu w Jpn, więc powinnam się bardziej przyłożyć. Ale prawda jest taka, że nawet jakbym się przyłożyła, to i tak w moim przypadku nie wiele to da T_T Niemniej powtórzyłam dziś całe 30 krzaków ^^*
Dlaczego strzelania i intuicji testowo-krzakowej nie da się wyćwiczyć?!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz