piątek, 24 sierpnia 2007

matsuri

Dawno nie pisałam, chociaż mam teraz stały net. Po pierwsze edytuję stare posty, co zabiera znacznie więcej czasu niż zakładałam. Po drugie ja teraz ogólnie mam mało czasu i mało śpię, jako że jak mam towarzystwo, to ciągle gadam, albo gdzieś łazimy (chociażby do pobliskiej piekarni, w której jest normalne, pyszne pieczywo smakujące właściwie jak w Polsce, tyle, że jest tam tego tysiąc rodzajów (głównie bułki i ciastka, chleba mało jest), croissanty, bułki z serem na wierzchu, bagietki z całkiem smakowitą kiełbaską w środku (de best), wszystko! Wielka wada piekarni: ceny. Np wspomniana bagietka (a właściwie pół bagietki) z kiełbaską kosztuje jakoś tak, nie pamiętam dokładnie, ze 250 yenów, czyli ponad 6 zł (dla porównania cheeseburger w maku to 100 yenów). Ale jest takie dobre, że kupuję T_T Dobrego jedzenia nigdy nie umiem sobie odmówić...)
O moim braku czasu na komputer najlepiej chyb świadczy fakt, że mam net od tygodnia i widziałam w tym czasie 1 odcinek dramy tylko!

W ten weekend na Azabujuuban (jakieś 10-15 minut piechotą stąd) jest matsuri, czyli coś w rodzaju festynu. Oczywiście poszłam dziś i wybiorę się tam raz jeszcze jutro lub w niedzielę. Taki festyn to fajowa sprawa. Tłumy ludzi, spora cześć w yukatach. Sama też kupiłam sobie dwie kolejne yukaty (coś jak letnie kimono zrobione z bawełny), zieloną i ciemnoczerwoną, oraz 3 obi (pas)(a co sobie będę żałować). Wydałam dość dużo kasy, ale raz się żyje.
Matsuri oznacza wielką, wielką ilość straganów z jedzeniem wszelakim. Najpopularniejsze są szaszłyki ze stworzeń wszelakich, od kurczaka i krowy, przez tuńczyki na ośmiornicach innych morskich potworach skończywszy. Potem grillwane ryby (ale grillowane w taki fajny sposób (w swoim czasie zobaczycie na zdjęciu). Niesamowicie popularne jest też yakisoba, czyli smażony makaron gryczany z smażoną kapustą i sosikiem, i często jajkiem sadzonym na wierzchu. Pyyycha. Następnie opisywane już wcześniej takoyaki. Gotowna kukurydza w kolbach. Tsukemono (pikle z różnych warzywek, najpopularniejsza jest biała japońska rzodkiew, ogórek, kapusta, pędy bambusa). Okonomiyaki. Pieczone kalmary. Małże w różnej postaci. Ciastka i krakersy ryżowe. Banany w czekoladzie na patyku. Znana i z naszych festynów wata cukrowa :D WSZELKIE napoje alokoholowe, sprzedawane zarówno na butelki, jak i kubeczki. Lody z kruszonego lodu polanego syropem.
Na matsuri jest też bębniarz grający na taiko. Ludzie tańczą w wielkim kółku tradycyjny taniec do śmiesznej muzyki ;P Są jakieś konkursy, loterie, zabawy i przedstawienia dla dzieci.
Na ulicach są porozwieszane lampiony. Wszyscy chodzą z wachlarzami rozdawanymi przechodniom- z jednej strony logo matsuri, z drugiej sponsorzy. Takie wachalrze najczęściej są zatknięte za obi (pas) yukaty.
Matsuri to także mnogość pięknych chłopców, tym piękniejszych, że niekiedy w yukatach. Niestety o ile dziewcząt w yukatach jest bardzo dużo, to niestety faceci jakoś mniej się do tego garną, a ci co się zdecydują są na ogół właśnie z ubraną w piękną yukatę dziewczyną. Zresztą to chyba jest taka prawidłowość, że faceci rzadko chodzą na festyny sami lub grupkami kolegów- raczej z dziewczynami, zaś grupek radosnych, wystrojonych dziewczyn jest dużo.

Inna miła sprawa. Mamy nową współlokatorkę. Z Izraela. I (przynajmniej po jednym dniu) wydaje się super miła i fajna. Interesuje sie designem i japońską modą, dlatego tu przyjechała i chciałaby zostać. Jest tu 3 dni i myśli o papierowym małżeństwie dla wizy (nie wiem, na ile serio...^^;). Mówi:"ale fajnie będzie, wrócę za 2 miechy do kraju, znajomi spytają- i co robiłaś w Jpn- a ja powiem- a wiecie, hajtnęłam się :P" Jak widać są istoty bardziej nawiedzone ode mnie.
Do tego jest chętna do jeżdżenia i zwiedzania.

Brak komentarzy: