Dawno nie pisałam, chociaż mam teraz stały net. Po pierwsze edytuję stare posty, co zabiera znacznie więcej czasu niż zakładałam. Po drugie ja teraz ogólnie mam mało czasu i mało śpię, jako że jak mam towarzystwo, to ciągle gadam, albo gdzieś łazimy (chociażby do pobliskiej piekarni, w której jest normalne, pyszne pieczywo smakujące właściwie jak w Polsce, tyle, że jest tam tego tysiąc rodzajów (głównie bułki i ciastka, chleba mało jest), croissanty, bułki z serem na wierzchu, bagietki z całkiem smakowitą kiełbaską w środku (de best), wszystko! Wielka wada piekarni: ceny. Np wspomniana bagietka (a właściwie pół bagietki) z kiełbaską kosztuje jakoś tak, nie pamiętam dokładnie, ze 250 yenów, czyli ponad 6 zł (dla porównania cheeseburger w maku to 100 yenów). Ale jest takie dobre, że kupuję T_T Dobrego jedzenia nigdy nie umiem sobie odmówić...)
O moim braku czasu na komputer najlepiej chyb świadczy fakt, że mam net od tygodnia i widziałam w tym czasie 1 odcinek dramy tylko!
W ten weekend na Azabujuuban (jakieś 10-15 minut piechotą stąd) jest matsuri, czyli coś w rodzaju festynu. Oczywiście poszłam dziś i wybiorę się tam raz jeszcze jutro lub w niedzielę. Taki festyn to fajowa sprawa. Tłumy ludzi, spora cześć w yukatach. Sama też kupiłam sobie dwie kolejne yukaty (coś jak letnie kimono zrobione z bawełny), zieloną i ciemnoczerwoną, oraz 3 obi (pas)(a co sobie będę żałować). Wydałam dość dużo kasy, ale raz się żyje.
Matsuri oznacza wielką, wielką ilość straganów z jedzeniem wszelakim. Najpopularniejsze są szaszłyki ze stworzeń wszelakich, od kurczaka i krowy, przez tuńczyki na ośmiornicach innych morskich potworach skończywszy. Potem grillwane ryby (ale grillowane w taki fajny sposób (w swoim czasie zobaczycie na zdjęciu). Niesamowicie popularne jest też yakisoba, czyli smażony makaron gryczany z smażoną kapustą i sosikiem, i często jajkiem sadzonym na wierzchu. Pyyycha. Następnie opisywane już wcześniej takoyaki. Gotowna kukurydza w kolbach. Tsukemono (pikle z różnych warzywek, najpopularniejsza jest biała japońska rzodkiew, ogórek, kapusta, pędy bambusa). Okonomiyaki. Pieczone kalmary. Małże w różnej postaci. Ciastka i krakersy ryżowe. Banany w czekoladzie na patyku. Znana i z naszych festynów wata cukrowa :D WSZELKIE napoje alokoholowe, sprzedawane zarówno na butelki, jak i kubeczki. Lody z kruszonego lodu polanego syropem.
Na matsuri jest też bębniarz grający na taiko. Ludzie tańczą w wielkim kółku tradycyjny taniec do śmiesznej muzyki ;P Są jakieś konkursy, loterie, zabawy i przedstawienia dla dzieci.
Na ulicach są porozwieszane lampiony. Wszyscy chodzą z wachlarzami rozdawanymi przechodniom- z jednej strony logo matsuri, z drugiej sponsorzy. Takie wachalrze najczęściej są zatknięte za obi (pas) yukaty.
Matsuri to także mnogość pięknych chłopców, tym piękniejszych, że niekiedy w yukatach. Niestety o ile dziewcząt w yukatach jest bardzo dużo, to niestety faceci jakoś mniej się do tego garną, a ci co się zdecydują są na ogół właśnie z ubraną w piękną yukatę dziewczyną. Zresztą to chyba jest taka prawidłowość, że faceci rzadko chodzą na festyny sami lub grupkami kolegów- raczej z dziewczynami, zaś grupek radosnych, wystrojonych dziewczyn jest dużo.
Inna miła sprawa. Mamy nową współlokatorkę. Z Izraela. I (przynajmniej po jednym dniu) wydaje się super miła i fajna. Interesuje sie designem i japońską modą, dlatego tu przyjechała i chciałaby zostać. Jest tu 3 dni i myśli o papierowym małżeństwie dla wizy (nie wiem, na ile serio...^^;). Mówi:"ale fajnie będzie, wrócę za 2 miechy do kraju, znajomi spytają- i co robiłaś w Jpn- a ja powiem- a wiecie, hajtnęłam się :P" Jak widać są istoty bardziej nawiedzone ode mnie.
Do tego jest chętna do jeżdżenia i zwiedzania.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz