Odwiedziła mnie Megumi. Przyjechała po południu i została na jedną noc. Potem pojechała do domu, do Fukushimy na obon (święto zmarłych).
Bardzo miło spędziłyśmy czas po roku niewidzenia się. Głównie siedziałyśmy u mnie w pokoiku (czyli w klimatyzacji >_<), plotkowałyśmy, wspominałyśmy stare dobre czasy i zajadałyśmy się dobrymi rzeczami. W pewnej chwili Megumi powiedziała "Jej, ale bym sobie żurku zjadła) i mi się przypominało, że przywiozłam z Polski żurek w torebce. W prawdzie to nie to samo co prawdziwy, ugotowany na zakwasie, ale i tak ugotowałam i sobie zjadłyśmy^^ Dostałam też omiyage- japońskie ryżowe słodycze.
Przeszłyśmy się też po Roppongi. Potem niestety musiałam iść do pracy. Poszłyśmy jeszcze do supermarketu i po kolei pytałam o każdą rzecz pokazując paluchem "a co to?" jak dzieciak jakiś. Uwielbiam chodzić do supermarketu i oglądać japońskie jedzenie, choć w większości nie mam pojęcia na co właściwie patrzę. Poza tym oglądałyśmy w supermarkecie małe prostokątne patelnie specjalnie do smażenia tamagoyaki (taki rodzaj japońskiego omleta, słodki i z sosem sojowym, dobry^^), bo chciałam taką kupić i poradzić się, jaka jest dobra. A następnego dnia dostałam prostokątną patelnię w prezencie. Megumi kupiła ją jak byłam w pracy. Czyż to nie słodkie? strasznie się ucieszyłam oczywiście.
Bardzo bym chciała, żeby do mnie wpadła, jak będzie wracać z domu, ale chyba się nie uda.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz