Mamy tu fale opałów. Nie do zniesienia jest niemalże. 35 stopni codziennie, Tokijski beton rozgrzany jak patelnia, nawet nocą właściwie nie ma zmiany w temperaturze. I oczywiście wilgotno. W telewizji tez w kółko o tym mówią.
I jeszcze się trochę spiekłam na słońcu, mimo, iż unikam raczej słońca. Coś mi sie zdaje, że jutro będę cierpieć.
Byłam wczoraj i dziś w Kamakura i na Enoshimie. Opisze wycieczkę innym razem niestety. Nastrzelałam pełno zdjęć (moim nowym aparatem, prosto z Akihabary, Nikon s500, niecałe 25000 yenow, na nasze jakieś 560-570 zł), ale nie mam jak ich zgrać z aparatu. Na sam koniec padła bateria, wiec kilku fajnych rzeczy nie mam na fotkach.
Enoshimie zdecydowanie polecam osobą wybierającym się do Japonii :D
Ze spraw innych- będę się przeprowadzać do innego mieszkania, bo w tym nie mogę mieszkać sama, się nie kalkuluje, a nie ma innej dziewczyny. Nie cieszy mnie ta wiadomość ani trochę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz