wtorek, 20 listopada 2007

30zł to tyle co nic

Właśnie spłodziłam dość pięknego i zabawnego posta, ale jakoś tak zrobiłam, że niechcący nacisnęłam wyłącznik przedłużacza, do którego mam podłączony komputer i post przepadł. Swoją drogą to bardzo podejrzane, że nie ma zapisanej wersji awaryjnej- W końcu mam ustawiony częsty aoutozapis…

Wybrałam się na zakupy, bo lodówka straszy swą pustką, a weekendy za dużo ludzi się kręci po markecie, więc czekałam do dziś. Nie miałam ze sobą dużo gotówki, ale od czego są karty płatnicze, right? Najpierw obowiązkowo zwiedziłam 3 sklepy z ubrankami, do których chodzę co tydzień. Kupiłam sobie długą koszulę, oczywiście z przeceny -_-; (Ha! Wygląda jak z koreańskiej dramy!) Jakby czując, co mnie czeka, opanowałam się przed kupnem innej bluzeczki (postanowiłam poczekać, aż przecenią :P w tym sklepie przeceniane jest prawie wszystko i to nie tylko w sezonach przecenowych). W portfelu miałam 30 zł i jakieś monety, więc się udałam do bankomatu. Taaak, okazało się, że nie mam karty. To się zestresowałam! Od razu pomyślałam, że pewnie została w drugiej torebce, no ale nie miałam pewności. Zwłaszcza, że wszystkie inne karty, jak bilet miesięczny, legitymacja, dowód itp. miałam w portfelu. Pamiętałam też, jak sprawdzałam, czy przekładam wszystko, czy nic nie zostało i nawet policzyłam, czy wszystko jest. Widać, można się pomylić licząc do 5ciu^^;
No ale wyszło, że z dalszych zakupów nici, a upatrzyłam jeszcze 2 fajne staniki na przecenie w Newyorkerze… Życie jest ciężkie. Ale najgorsze było kupowanie jedzenia. Tyle pysznych rzeczy, które są mi potrzebne, a tu mam tylko 30 zł.…Tortury (a właśnie sie zaczęły przedświąteczne promocje słodyczy wszelakich... eeeto, może to i lepiej, że tek kasy nie miałam ^^;). W końcu musiałam się obyć bez tak podstawowych produktów jak płatki kukurydziane, czy chipsy. I co ja będę szamać w trakcie oglądania dram?! Całe szczęście, że w zeszłym tygodniu zrobiłam zapas takich produktów jak masło, cukier, ryż itp, to nie musiałam tym razem kupować. Poczułam się jak prawdziwy biedny student. Straszne ;D Na dodatek przyjeżdża Iza, a ja nawet nie za bardzo mam czym ją ugościć T_T Tylko na jedną paczkę ciastek starczyło. No i nie będę mieć kiedy pojechać na zakupy znów, kiedy ona tu będzie.
Za to nie pamiętam, kiedy miałam tak lekkie torby z zakupami. Normalnie to mam 5-6 siatek i rączki mi odpadają, jak je jakoś doniosę do domu.

[tak, karta była w drugiej torebce]

Wczoraj odkryłam możliwość ulepszania zdjęć w picasie. Zasadniczo to i moja przeglądarka plików graficznych miała takie tam różne opcje, ale albo nie działały tak ładnie, albo nie umiałam ich wykorzystać (pewnie to drugie). No wiec wczoraj i dzisiaj naprawiałam moje zdjęcia z Japonii. A tu więcej światła, a tu ciut więcej koloru. Koniecznie ulepszyć kontrast. Wyostrzyć gdzieniegdzie- są zdjęcia na których wyostrzenie super działa! Zastanawiam się, jak to możliwe, ze ja, nie znająca się na fotografii nic a nic, klikam jeden guziczek, a zdjęcie się wyostrza. I jak tu nie kochać komputerów! Nawet udało mi się odrobinkę naprawić fatalnie nieudane zdjęcia z świątyni Zozoji i Tokio Tower… (To był jakiś wyjątkowo beznadziejny aparat- zdjęcia wyszły po prostu okropne! Źle naświetlone, zbyt jasne, brzydkie koloru i rozmyte i ble w ogóle. Ale cóż, nie miałam wtedy jeszcze swojego aparatu, wiec lepsze jakieś zdjęcia, niż ich brak.)
Kto wie, może efekty poprawek będzie można zobaczyć w galerii. Dodałabym je chętne, ale to oznacza konieczność zrobienia komentarzy od nowa, a aż takiego zapału nie mam. Jeszcze pomyślę, co by tu począć, może coś wykombinuję.

Brak komentarzy: