No takie dni jak dziś, mogłyby być codziennie. Zajęcia na 11, jak w każdy wtorek. Na Uryuu przygotowywaliśmy się do タスクi analizowaliśmy różne wykresy i grafy. Lepsze to niż nudna czytanka z 1000nowych krzaków i słów.
Powiedzieliśmy Panu Fu, że nie chcemy zajęć i byśmy poszli gdzieś, z okazji Easter i tego, że jedna koleżanka wyjeżdża, i w ogóle. Tak naprawdę to nie musiało być przecież żadnego powodu ;D Pan Fu się zgodził ochoczo i pomaszerowaliśmy do Starego Portu- to już chyba taka tradycja^^. Nim wszyscy zajęli miejsca, poszli kupić sobie kawę/czekoladę/ herbatę, whatever, poczekali na swoje zamówienia przy barze, zajęło to sporo czasu. Ja akurat postanowiłam pójść kupować, jak wszyscy wrócą. Więc siedziałam sobie tuż obok pana Fu, ale tak tuż tuż tuż… I on mnie popukał po ramieniu (kyaaa!) i zaczął ze mną gadać. Kiedy się zaczynają wakacje, co mam zamiar robić itp., a potem, że on jeszcze raz będzie jechał do Gdańska, bo jego rodzina przyjedzie (no tu mi się akurat 3 razy smutniej zrobiło ;D) i że będzie chciał, żeby mu pomóc wynaleźć jakieś miejsca do spania i do zwiedzania. Ale chodzi mi o to, że tak sobie gadaliśmy we dwoje tylko, nie na forum klasy, nie jako część grupy przy stoliku czy na imprezie, nikt nas nie słuchał… Tyko ja i on ^_^ siedzieliśmy sobie bliziutko, on patrzył mi w oczy, ja jemu. Ach… to było niemal metafizyczne!
Potem wszyscy wrócili do stolika i gadałyśmy sobie o kolorach włosów, farbowaniu, wyjazdach do Japonii i plotkowałyśmy, a Pan Chińczyk, Paulina i Czarek gadali o polityce. Taki uroczy podział mieliśmy ^_~
A potem miał być japoński, ale namówiliśmy panią Sakmoto, żebyśmy poszli na kawę (イースター、イースター) i się, ku mojemu zaskoczeniu, od razu zgodziła. A jeszcze jej powiedzieliśmy o godzinach dziekańskich jutro i się ucieszyła bardziej od nas chyba :D (A ja się ucieszyłam 2 razy nawet. W ogóle to nie wierzyłam, że dostaniemy te godziny, a tu przychodzę do szkoły i wisi kartka, że w środę od 13, i dopiero potem ktoś powiedział, że po świętach też jest wolne, do 13, czego ja nie doczytałam, więc się mogłam ucieszyć ponownie drugą dobrą wiadomością ^_^). Panią Sakamoto zabraliśmy tym razem do Dyni, a ja usiadłam blisko niej, żeby móc dobrze słyszeć i z nią gadać, taka byłam pilna, o! Jednak była dość zmęczona, przez co mniej gadatliwa, niż zwykle, i nie było żadnych „naukowych” słówek na dziś. Za to się dowiedziałam wreszcie, do czego służy 抹茶 (rodzaj sproszkowanej zielonej herbaty) z solą, której kiedyś użyłam by zrobić macchowe lody, bo nie doczytałam na etykietce, a nie przyszło mi do głowy, że to można z solą pomieszać. Otóż dodaje się to do tempury jako posypkę!
1 komentarz:
Ja tam takie zajęcia mogę mieć codziennie^________^
I bardzo miłe było to, że oboje zgodzili się od razu, widać, że chciało im się robić zajęcia tak samo jak nam je mieć:DDDD
Wesołych świąt, Eliza!!!!! Smacznego jajka, mokrego (lub nie) Śmingusa i ogółem dobrego odpoczynku^^
Prześlij komentarz