sobota, 19 kwietnia 2008

kiedy jedziesz do Chin...

Kiedy jedziesz do Chin, pamiętaj o 2 rzeczach.

1. Jajka kupuje się tam na wagę, a nie na sztuki >_<

2 Jeśli dwie osoby różnej płci idą do kina, to jest to na 100% randka. Jeśli chłopak pyta dziewczynę, czy pójdzie z nim do kina, to znaczy, że chce się z nią umówić. Proste?! Chociaż wyjście większą mieszaną grupa do kina może jeszcze ujść za „neutralne”. Pan Fu nie mógł pojąć, że na przykład pozwoliłybyśmy iść swojemu chłopakowi do kina z inna dziewczyną. Argumenty w rodzaju „Skoro ten film mnie zupełnie nie interesuje, a on chce go zobaczyć, to czemu nie miał by iść kimś innym, na przykład z koleżanką” nie trafiały doń zupełnie (a robił przy tym genialną minę wyrażająca bezbłędnie „nie wierzę i nigdy nie uwierzę”). Jednocześnie dwoje ludzi może iść razem na obiad (o ile to nie będzie jakaś fancy romantyczna restauracja) albo na kawę czy piwo na stopie koleżeńskiej. Ba! Mogą nawet mieszkać razem jako współlokator lub współlokatorka (i nic więcej)- jest to do przyjęcia. Wyobraźmy sobie więc taką scenę. 2-pokojowie mieszkanie, on w jednym pokoju, ona w drugim (w jednym pokoju to byłaby przesada), wczesny wieczór, nic ciekawego w TV, jednym słowem nuda. Współlokatorzy myślą, co by tu zrobić. Ha! Chodźmy na film! Zobaczmy co tam w kinach grają.
Ha! Zaraz, zaraz, nie tak szybko! Nie da rady.
Cóż maja zrobić nasi biedni znudzeni studenci?! Pan Fu ma szybką (błyskawiczną wręcz) odpowiedź: pożyczyć film na DVD i obejrzeć w mieszkaniu. Widzicie, jakie to proste i oczywiste rozwiązanie. Broń boże kino!

Nie wiemy, jak to działa, ale domyślamy się, że chodzi o to, że w kinie jest CIEMNO, co samo w sobie, widać, prowokuje niemoralne zachowania.

Właśnie się zastanawiam, co się dzieje, jeśli brat z siostra idą tylko we 2 do kina… kazirodztwo?!?!

No ale za to randkowanie jest łatwe, wystarczy zapytać 跟我一起去看=„Może byśmy poszli do kina” (co na polski tłumaczy się „Może byśmy poszli na randkę”) i wiadomo o co chodzi^^ (no, pierwsze naprawdę praktyczne zdanie w tym naszym podręczniku)

Co kraj to obyczaj

2 komentarze:

aneczka pisze...

Omo, przeczytałam i zrozumiałam o.O (mówię oczywiście o zdaniu chińskim ;) ). Tylko pierwszego znaku nie kojarzę.. :/
Ale masz rację, wreszcie coś pożytecznego. Aż chyba zapamiętam ^^

neko pisze...

Ten pierwszy znak to gen i nie ma go nawet w moim denshijisho, więc możesz sie czuć usprawiedliwiona. Musiałam go w jimbreenie znaleźć, żeby wpisać >_<