Dziś ponownie poszłam na matsuri na Azabu juuban. Tym razem poszłam tam nie sama, lecz z moją współlokatorką Magdą; obie wystroiłyśmy się w zakupione przeze mnie w piątek yukaty, więc już od samego rana (a właściwie popołudnia^^;) miałyśmy zabawę w ubierani się i wiązanie obi.
Jak szłyśmy na matsuri, to w Roppongi wszyscy sie za nami oglądali- hehe, role sie odwróciły, normalnie to m się gapimy na nich :P
Było straaaaasznie tłoczno, bardziej niż w piątek. Choć dzień nie był aż taki gorący (tak dla odmiany), to było nam gorąco z powodu tłumów, wielkiej ilości stoisk z jedzeniem, co najczęściej oznacza gril albo blat do smażenie- obydwa emitują masę ciepła, i jeszcze z naszym yukatowym strojem. Nastrzelałyśmy kupę zdjęć (głównie jedzeniu), posmakowałyśmy różnych różności (yakisoba, kukurydzy gotowanej, takich śmiecznych ciasteczek- smakowały zupełnie jak gofry i sądzę, że były z gofrowego ciasta, banana w czekoladzie, pieczonego ziemniaka. Na morskie potwory się nie skusiłyśmy). Zrobiłyśmy też kilka filmików.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Zazdroszcze :-) Ja bym spróbował wszelkich potworów, bo w Polsce tego nie zjesz ;-) KONIECZNIE wrzuć zdjęcia, teraz możesz jakoś (podobno) połączyć tego bloga z albumem zdjęć google (wysłałem tobie zaproszenie do obejrzenia zdjęć z naszych wakacji). W każdym razie fajnie, że się nie nudzisz.
Prześlij komentarz