Dziś wybrałam się do Ebisu, dzielnicy odległej od Roppongi jedynie o stacje metra (co bło głównym argumentem, by tam jechać. Przeszłam się o okolicy, głównie po kompleksie handlowo-restauracjowo-biznesowym Ebisu Garden Place. Bardzo mi się podobało zagospodarowanie terenu. Tutaj, jak się stawia wieżowiec,lub grupę wierzowców to robi się w okół niego całą infrastrukturę, jest wiec trochę restauracji i sklepów, dogdne połączenie ze stacją (w tym wypadku nadziemnym tunelem, w którym jest ruchomy chodnik- rzecz bardzo popularna w Japonii. Bardzo to wygodne dla leniwych :D I rzeczywiście nieco przyspiesza poruszanie się pomiędzy budynkami, bo wszyscy stojący stoją grzecznie po lewej stronie, a wszyscy, którzy się spieszą maszerują stroną prawą). Wszystko jest przemyślane, estetyczne, dobrze zaprojektowane, starannie wykonane i zawsze utrzymywane w porządku i dobrym stanie. Jest trochę zieleni, obowiązkowo nico wody, czy w postaci obowiązkowej niemal fontanny, czy w postaci sztucznego stawu, a to jeszcze jakaś rzeźba, a to pomnik, a to mini-chram shintou. Ładne, równe chodniki, pasujące stylem do reszty zabudowy. wszystko odpowiednio oświetlone. Wszędzie publiczne toalet, na ogół czyste, kraniki z pitną wodą.
Ogólnie mówiąc, nie stawia się tu pojedynczych budynków, tylko są to całe projekty urbanistyczne. Nie znam się na architekturze, więc nie potrafię ocenić ich walorów architektonicznych, nie mieszkam/pracuję tam też, więc nie wiem, czy rzeczywiście są wygodnymi miejscami. Ale wszystko wygląda naprawdę ładnie (niektóre miejsca wręcz efektownie), wszystko sprawia wrażenie starannie przemyślanego i funkcjonalnego. Nawet to Ebisu, o którym, w dio Ginzy, Shibui, Shinjuju, Roppongi czy innych, nigdy się nie słyszy i często omija w przewodnikach turystycznych, zrobiło na mnie wrażenie. O budynkach takich jak Roppongi Hills, czy Tokyo Midtown nawet nie wspominam.
Smutne to, ale jesteśmy przynajmniej 30 lat do tyłu pod tym względem.
W Ebisu Garem Place ma siedzibę Sapporo, jeden z większych japońskich browarów i producentów napoi wszelakich. Teraz same browary są gdzieś indziej i znajduje sie tu tylko część biurowa, ale jst też... muzeum piwa :D Co jeszcze fajniejsze, jest ono za darmo, bo w umie jest wizytówka i reklamą firmy. ak więc można sobie zobaczyć jakieś stare maszyny, stare zdjęcia, obejrzeć kilka filmów o produkcji piwa (japanese only), dowiedzieć sie czegoś o historii browaru. Najbardziej mi się podobała sala z plakatami reklamowymi od lat pięćdziesiątych a do dziś.
Potem poszłam do Tokijskiego Muzeum Fotografii, mieszczącego się na przeciw krańcu tego kompleku. Miałam tylko 45 minut do zamknięcia, więc trochę się ś;pieszyłam, ale w se to idealnie wyszło. Były 3 wystawy: pierwsza to zdęcia różnych autorów z lat 60-80 gwałtownie rozwijającego się Tokio i dzielnic, które wówczas były totalnymi zadupiami a dziś są suerburżjskie i ultranowoczesne. Druga wystawa była wysawa jakiegoś forografa (nazwisko zapomniałam, jak znajdę ulotę, to dopiszę); przyroda; trzy cykle zdjęć: drzewa i wodospady, zdjęcia z jakiegoś festiwalu ognia, cy coś w tym stylu, śnieg i drzewa sakury (jap. wiśnie). Ładne^^
Tu muszę powiedzieć,ze olska znów jest 30 lat do tyłu. Japońskie muzea są super. Nawey takie tam sobie muzeum piwa ma kilka fajnych, ciekawych eksponatów, coś sie rusza, coś gada, tu można czymś pokręcić, tam coś nacisnąć. Trochę historii, trochę bajerów. Animacja na ekranach wmontowanych w podłodze itp.
Wrażenie robiło na mnie owo muzeum fotografii i druga wystwa. Pierwsza sala, powiedzmy, zwyczajana, muzealna. światło nieco przygaszone, szare ściany, na środku białe skórzane coś do siedzenia. druga sala to wąski korytarz, niemal zupełnie ciemny, tam były te zdjęcia z ogniem, bardzo efektownie to wyglądało. I nagle szok. Przestronna zupełnie biała i bardzo jasno oświetlona sala. W pierwszej chwili trzeba zmrużyć oczy. Wiać, że ta sala tak nie wygląda na co dzień, na podłogę położone jest śnieżnobiałe PCV (reszta połóg to deski), ściany też oklejone na biało, biały sufit.Wcale nie wygląda na prowizorkę. I wiszą sobie zdjęcia tego śniegu, lub bladoróżowych kwiatów wiśni. Może z opisu nie wydaje się to aż takie super, ale robi niesamowite wrażenie i sprawia, że zdjęcia nie tylko wiszą na ścianie, ale po prostu są tym, co jest sfotografowane. Jak się wróci myślami do pozostałych sal, ma się takie przyjemne uczucie kompletności tych zdjęć i tego, że ktoś to fajnie wymyślił, ktoś się postarał z wykonaniem.
W trzeciej sali były zdjecia wszelakie, od bardzo starych, przez portrety, zdjęcia z Japonii z i Afryki, aż po ludzi chorych na te wszytkie dziwne choroby swodowane zaniczyszczeniem środowiska, np itai-itai, o których mieliśmy kiedyś referat na zajęciach z magistrem K.
Po zaliczeniu wystaw przeszłam się jeszcze po holu na parterze. Była tam sala kinowa, a przed nią... Miś Uszatek- zdjęcia, wydruki stron z internetu, maskotki, plakaty, rysunki dzieci. Pamiętacie, kiedyś posyłałam na gg link do japońskiej strony Uszatka, jak Japończycy kupli do niego prawa. Teraz wyświetlają to w kinach, 10 odcinków z przerwą w środku. Podobno japońskim dzieciom bardzo się podoba. Anyway, jak to zobaczyłam, to mi sie tęskno zrobiło i się rozpłakałam... ^^;
A jako dziecko nawet nie lubiłam Uszatka.
Z Ebisu pojechałam jeszcze do Naka Meguro znaleźć upragniony przeze mnie Bookoff (sieć tanich księgarnio-antykwariatów). na parterze peeeeeeełno mang. Nie wiem, jak można tam coś znaleźć... Chciałam coś z mojego lubionego typ[u, ale wszystkie były wielotomowe, a ja bm chciała jakiegoś oneshota albo cos 2-3 tomikowego max. Za to kupiłam sobie burżujskie wydanie mojej lubionej autorki- Yazawa Ai (ta od Parakiss i Nana)- Tenshi nanka ja nai (aniołem to ja nie jestem). Ciekawe, czy kiedyś przeczytam^^;
Potem poszłam na 3cie pitro CD i DVD i widziałam DVD z dramami. Była Nobuta o produce, jedna z moich ulubionych. Na szczęście udało mi się nie kupić, bo była droga (13000y, w zwykłym sklepie pewnie koło 18000). Potem musałam już wracać, żeby do pracy zdążyć, więc na piętro z książkami nie miałam nawet czasu zajrzeć, a o gazetach z pięknymi chłopcami zupełnie zapomniałam. >_<
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz