czwartek, 6 września 2007

koreańskie jedzonko

A dziś byłam w restauracji koreańskiej w Tokyo Midtown^^ Zawsze chciałam wiedzieć, co oni w tych dramach tam szamają. Chociaż to moje było inne od tego, co zazwyczaj w dramach widzę. Jadłam więc kimchi, coś, co najbardziej kojarzy mi się z koreańską kuchnią- w każdej dramie to jedzą. Jest to rodzaj kiszonej kapusty, nico mniej kwaśnej niż nasza, za to bardzo pikantna i z jakimś czerwonym czymś, przypuszczalnie papryą. Miałam okazję jeść kimchi już wcześniej w izakaya. Średnio lubię. Potem zupa z wakame (rodzaj smacznych wodorostów). Sałatka. Danie główne: absolutnie przepyszna wołowina smażona warzywami, o lekko słodkawym smaku. Cudna! Wszystko to, naturalnie, dopełnione miseczką ryżu.
Chyba się jeszcze kiedyś wyore na koreański jedzenie :D
Wiec, wliczając knajpę chińską z poniedziałkowej wyprawy do Yokohamy, miałam kulinarną wycieczkę dookoła Azji ostatnio.

2 komentarze:

Iza pisze...

Ja też okropnie zazdroszczę.
Choć za kuchnią azjatycką specjalnie nie szaleję, pociąga mnie wizja takiej kulinarnej przygody.
Na pocieszenie mamy z Bartkiem to, że w Gdyni otwarto niedawno tanie "chińskie" fastfoody (bardzo nam się spodobały, gdy bylismy w Warszawie).
I to aż 3 za jednym zamachem!!
Wiadomo: jak sie nie ma co się lubi...

neko pisze...

och Izo, już myślałam, że o mnie zapomniałaś, bo ani tu nie piszesz, ani na gg, ani nawet na moje SMSowe wezwania na Skype nie wchodzisz. Właśnie... to kiedy poskajpujemy? Czekam na sprawozdanie z Wawy i licznych imprez urozinowych ;D
:*