Dziś byłam na japońskim jedzeniu, żeby nie było, ze szaleję za bardzo. Micha ryżu, zupa miso, wołowina i dwie sałatki (650y). Też dobre było. Że też ja się zawsze tak z rana objem (a z rana znaczy tuż przed snem^^;)
Poza tym właśnie przyszedł dziś tajfun (bodajże tajfun nr 9, tutaj nie nadaje się żeńskich imion tajfunom, w rodzaju Katerina czy Oktavia, jak w Stanach, ale tajfuny mają tylko numery). Więc pada i wieje straszliwie. Wiatr połamał mi parasol T_T i teraz nie mam. Muszę w pracy podwędzić. Zawsze jest kilka zapomnianych przez klientów^^; to sobie zabieram, jak nie mam. Po 2-3 dniach wytchnienia od poniedziałku znów było gorąco i miałam nadzieję, ze tajfun przyniesie ochłodzenie. Niestety jest tylko ciut chłodniej. Ale generalnie to fajnie jest doświadczyć tajfunu, tak samo, jak nie mogłam się doczekać pierwszego trzęsienia ziemi^^;. Wprawdzie w lipcu też był tajfun, albo i 2, ale były bardziej na południu Jpn i W Tokio tylko wiało i padało. A ten tajfun właśnie niemal centralnie na Tokio idzie. Sama radość. Baaaka.
Mam zaległe opisy Yokohamy z pon i Ebisu z wt, ale nie mam motywacji do pisania. Czekam na komenty!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz