poniedziałek, 17 września 2007

papa

Dzisiaj był ostatni dzień Magdy w JP. Dlatego po pracy zdrzemnęłam się w domku godzinkę i ruszyłam na miasto. Najpierw poszłyśmy z naszym szefem jeść. Było kilka spraw do obadania, więc zajęło to sporo czasu. Potem poszwendałyśmy się po Roppongach. Poszłyśmy na Roppngi Hills do Grand Hyatt Hotel, skąd jak się okazało, jeździ autobus na Narite (lotnisko) i wcale nie trzeba jechać najpierw na Akasakę, jak mi mówiono (co wiązałoby się z koniecznością wzięcia taksówki). Ten hotel jest jaieś 5 minut od mojego mieszkania, więc wygodnie. Wzięłyśmy rozkład jazdy i zarezerwowałyśmy bilet. Przy okazji widziałyśmy kilka super-wypasionych samochodów i kilku bardzo bogatych ludzi mieszkających w owym hotelu. Wróciłyśmy do mieszkania i gadałyśmy sobie, a Magda się pakowała. Dostałam kilka rzeczy w spadku^^
Potem ruszyłyśmy do Azabujuuban. Byłam tam tylko raz, od kiedy się przeprowadziłam na Roppongi- gdy było matsuri. Strasznie mi brakuje tamtej okolicy. Roppongi jest takie niefajne w porównaniu do Azabu. Połaziłyśmy po sklepach i sklepiczkach, generalnie szukałyśmy jakichś omiyage (pamiątek), ale albo była jakaś totalna tandeta, albo napawdę ładne rzeczy- co znaczy: drogie. Chciałam też jeszcze jedną yukatę, ale już po sezonie i same nieładne zostały. Albo drogie. Największą atrakcją były supermarkety, gdzie kupiłyśmy trochę jedzenia i herbaty- ja, bo się przygotowuję do wysłania paczki, Magda na omiyage. Wróciłyśmy do domu inną drogą niż zwykle w ramach ostatniego zwiedzania okolicy.
W domu zjadłyśmy część zakupów ^^; i ok 20 poszłyśmy się przespać. Wstałyśmy o północy i właśnie dokonujemy ostatniej wymiany zdjęć i muzyki. Zaraz pójdziemy do DonKiego i wydamy jeszcze trochę pieniędzy :D Potem może jeszcze jakaś mała purikura, i trzeba się będzie zbierać.
Co ja tu będę sama robić?! T_T

Brak komentarzy: