Na dzisiaj nie zaplanowałam nic ciekawego, mimo, że miałam dzień wolny. Myślałam, żeby jechać do Nikkou,ale się nie udało, mam nadzieję, ze dam rade za tydzień, albo dwa.
zamiast tego pojechałam ok 17 na Shibuyę (to nie moja pierwsza wizyta tam). Tam byłam w Shibuya 109 jednym z najpopularniejszych centrów handlowych (ciuchy, buty, biżuteria, akcesoria)dla młodzieży. Ceny różne, zależnie od butiku, ale można by sobie na coś pozwolić. Niemniej nie znalazłam niczego, co krzyczałoby do mnie kup mnie, wiec nie kupiłam nic. Strasznie żałuję, że się nie zajęłam ciuchowymi zakupami, kiedy były przeceny (cały sierpień). Coś mi się wydaje, że nic ładnego sobie nie kupię.
Potem poszłam jeść do hiszpańskiej restauracji. Takie średnie to jedzonko było. Właściwie to smaczne były omlet z ziemniakami, smażone grzyby i sałatka ze smażonych warzyw, ale samo danie główne- risotto z krewetkami i małżami (ośmiornice chyba też były, tylko drobno pokrojone i w sumie nie wiem, co to było) takie średnie (jednak nie jestem wielką fanką takich owoców morza). Ogólnie się nie najadłam. Wróciłam i poszłam spać tak po jedenastej. Wstałam o 3 i postanowiłam, że z rana pojadę na wielkie zwiedzanie Tokio (dzielnicy Tokio w Tokio :D). Plan już opracowany, pewnie niedługo będę wychodzić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz