piątek, 21 września 2007

Ueno x2

Wczoraj i przedwczoraj byłam w Ueno. Jak się okazało, Ueno jest nie do zrobienia w jeden dzień.


Pierwszym punktem zwiedzania było Muzeum Shitamachi (shitamachi to coś jak śródmieście, zamieszkiwane przez rzemieślników i kupców). Było więc odtworzonych kilka wnętrz domów i warsztatów, sklep, świątynka, riksze, oraz sporo starych fotografii i przedmiotów codziennego użytku (np zabawek :D). Co było fajne, to że niemal wszędzie można było sobie wejść, usiąść na tatami przy stole, otworzyć szafy z futonami, zobaczyć, jak działały sprzęty w warsztacie, przy świątynce wziąć omikuji (wróżbę na karteczce papieru, którą później należy przywiązać w świątyni lub specjalnie przeznaczonych do tego stojaków) i sprawdzić, co się ma- jest też wersja ang^^ (ja wyciągnęłam "średnie szczęście"). Dość fajne to muzeum.
Potem chodziłam po parku Ueno (w którym to znajdują się wszystkie opisane tutaj miejsca). Widziałam więc shinobazu-ike zarośnięte całe lotosami (średni ładny widok, jeśli mam być szczera; no ale to nie pora kwitnienia, więc tylko wielkie liście było widać).


Następnie buddyjska świątynia Benzaiten.






Potem gadałam z japońskimi bezdomnymi ^^; w tym jednym transwestytą >_< Sami do mnie zagadali i nie bardzo wiedziałam, jak ich spławić, ale w sumie nawet byli mili, wiedzieli gdzie jest Polska itp. Trzeba powiedzieć, że Ueno jest "domem"wielu bezdomnym. W ogóle można się zdziwić, ilu bezdomnych jest w Tokio. Nawet w moim "internetowym" parku jest jedna pani, która zamieszkuje go na stałe, ale bardzo często widzę jeszcze 2-3 osoby śpiące na ławce. Na licach też często ich widać. Starych, młodych, kloszardów, zadbanych, samotnych i w grupach. Jednak japońscy bezdomni są zupełnie inni od naszych, jacyś tacy bardziej porządni, zorganizowani, niegroźni (lub wyglądający na niegroźnych^^;) i na ogół trzeźwi. Bardzo często posiadają kota :D I mimo iż koty też są bezdomne, zdają się być szczęśliwymi ze swoimi właścicielami.


Przeszłam na druga stronę parku, gdzie jest pomnik Saigou Takamori- "ostatniego samuraja". Większość z was pewnie widziała film, oprócz tego, ze historia była dość bardzo zmieniona, to właśnie ten "ostatni samuraj". Najpierw popierał cesara i restauracje Meiji, ale gdy ograniczono wpływy wojskowych i rozluźniono plityke wobec zachodu, uważał, że to złe dla państwa i przeszedł do opozycji. W 1877 roku przystąpił do walki przeciw wojskom cesarskim; widząc, że nie ma szans popełnił seppuku. To tak w dużym uproszczeniu i skrócie.



Następnie poszłam do Zoo (na terenie parku Ueno). Pierwsze Zoo w JPN, założone w 1882 roku. Generalnie sporo kawaii stworzeń, trochę typowych dla zoo zwierząt jak tygrysy, lwy, słonie, pandy, żyrafy, zebry i co tam jeszcze, ale jakoś mnie to nie bawiło, za stara już chyba jestem T_T. Generalnie odechciało mi się chodzenia już po kilkuset metrach. Na dodatek padła mi bateria w aparacie więc mam tylko kilka zdjęć. Jedyne, co było warte oglądania z mojego punktu widzenia, to mało widowiskowe może, ale nie spotykane w innych ogrodach zoologicznych zwierzęta japońskie (szczególnie dużo ptaków mieli). Z jednej strony fajnie je było obejrzeć, drugiej strony jednak i tak nie zapamiętałam ich nazw i jak będę czytać jakąś książkę, albo nie daj Boże heiańską poezję, to kiedy wymienią nazwę, nadal nie będę wiedzieć, co to, nawet, jeśli dziś widziałam. Inną rzeczą, która mnie uderzyła, to wielkość klatek i wybiegów. Wszystko to jakieś małe... Te zwierzęta chyba nie są szczęśliwe... akt, że to strasznie stare zoo, budowane w czasach, gdy poecie zoo było bliższe rzędowi klatek 4x4m z gorylem z bananem w ręku, niż tego, co widzimy dzisiaj, i widać, że wiele się robi, by zwierzętom było dobrze, no ale nie a bardzo jest co robić, bo o porostu nie ma miejsca. Poza tym, teges, w niektórych miejscach po prostu śmierdzi-_-; Za to od strony zwiedzających wszystko jest bardzo ładne. Fajnie wytyczne ścieżki, ładne płotki i ogrodzenia, dużo przeszkleń, by wszyto można było oglądać, ciekawa i zadbana roślinność, kilka miejsc na odpoczynek i jedzonko, knajpki, lody, toalety co 100 metrów niemalże (Japończyki mają lekki odchył na punkcie toalet). Zoo jest podzielone na 2 części połączone specjalnym przejściem lub kolejką monorail (z której skorzystałam^^).
Zoo mnie wykończyło totalnie i postanowiłam wracać do domu. Właściwie to nie do domu, bo jeszcze chciałam zajechać do bookoffu do Nakameguro. Tak te zrobiłam. Kupiłam sobie 5 mang yaoi ;D (sprzedam na allegro), każda za 105y (niecałe 2,5zł), książeczkę o ubieraniu kimona (o czym zaraz) i płytę jego ulubionego jap. zespołu Remioromen- Ether. Mam to w mp3 i nie jestem pewna, czy ta płyta zostanie kiedykolwiek włożona do odtwarzacza, jako, iż słucham tylko mp3 ostatnio, no ale chciałam mieć jedną jap. płytę, a tak ih lubię, ze stwierdziłam, że mogę odżałować i wydać. Nie kupiłam żadnych książek, bo nie miałam nic upatrzonego, a już nie było czasu szukać. (Może mi ktoś doradzi, co warto kupić, szczególnie bym chciała jakieś współczesne pisarki). Chciałam też coś do nauki japońskiego, ale nie było. Nie znalazłam także
gazet poświęconych aktorom z dram, więc ogólnie mało udane zakupy, choć puściłam sporo kasy^^;
Wróciłam do mieszkania i miałam tylko czas, żeby się przebrać i iść do pracy. Tam generalnie spałam i nawet nie miałam siły się z tym ukrywać więc mi zwrócono uwagę. Generalnie od kilku dni nie chodzę spać, a jedynie drzemię o najrozmaitszych porach dnia i nocy. Czasami godzinę, czasami 4 (ale nawet jak są to 4 godziny, to ciężko to nazwać snem, a raczej drzemką właśnie, bo budzę się co chwila, albo przewracam z boku na bok). W ten sposób mam dużo czasu na łażenie po sklepach, albo zwiedzanie, ale jestem wiecznie senna i zmęczona.
Po pracy od razu poszłam spać, by po 5 godzinkach wstać i udać się ponownie do Ueno. Nie sprawdzałam nawet internetu, by nie marnować czasu. Chciałam wrócić najpóźniej o 16 i jeszcze pospać te 3,5h przed pracą, żeby nie spać potem.

Główna atrakcją dnia było Tokijskie Muzeum Muzeum Narodowe. Okazało się, że można by je cały dzień zwiedzać... bo to 5 budynków i teren w okół. Więc z zaplanowanych 2,5 h zrobiły się 4,5 i to raczej pobieżnego zwiedzania... Czułam się trochę jak głupia turystka "zaliczająca" kolejne wystawy. No ale w sumie czytałam niemal wszystkie opisy itd, jedynie co, to nie sądzę, że wiele z tej wiedzy zostanie w mojej głowie.


Zaczęłam od Touyoukan- budynkowi poświęconemu Azji. Na 3 piętrach znajduje się tam 10 galerii: 1 chińskie rzeźby buddyjskie i rzeźby Indyjskie, 2 bębny z brązu 3 Egipt, Pakistan, Afganistan, Iran, Aja południowa i południowo-wschodnia, 4 sztuka starożytnych Chin, 6 chińska sztuka dekoracyjna, 6,7 kamienne płyty, nagrobki, płaskorzeźby itd, 8 chińskie malarstwo i kakografia, 9,10 Sztuka Koreańska. W tym budynku spędziłam najwęcej czasu^^


Potem poszłam do Honkan- budynku głównego, poświęconego w całości Japonii. Zwiedzało się go szybko, bo bardzo często nie musiałam czytać opisów, widząc dougu, dotaku, czy haniwa od razu wiedziałam co to i po co to i kiedy zrobione, więc tylko szybkie spojrzenie na podpis i do nastepnego. Dość miłe to było^^



Zwiedzanie zaczyna se od drugiego piętra: 1a Okres joumon, fiurki dogu i ceramika, okres yayoi i "dzwony" dotaku. Okres kofun i figurki haniwa (dość bogata kolekcja)- czyli wszystko to, co się uczuliśmy na KO, tyko na żywo a nie na zdjęciach^^ 1b Buddym dociera do Japonii- figurki (głównie brąz), buddyjskie kaligrafie i inna sztuka sakralna 2 co miesiąc wystawiany jest tu inny
Skarb Narodowy- ja trafiłam na jakiś buddyjski obraz. 3 Stuka heian buddyjska (nuda) i dworska (super)- kaligrafia, zwoje emaki, piękne pudełka na antologie wierszy, pudełka na kosmetyki inne przedmioty użytkowe. Malarstwo zenistyczne i malarstwo tuszem okresów Kamakura i Muromachi. 4 wystawa poświęcona ceremonii parzenia herbaty 5,6 samuraje: miecze, zbroje, inro, netsuke, tsuby i inne przedmioty, które prócz swych zwykłych codziennych funkcji musiały też być małymi dziełami sztuki. 7 parawany i shouji 8 Absolutnie przepiękne przedmioty codziennego użytku z okresów Azuchi-Momoyama i Edo,ceramika, kimona, meble, pudełka, przybory do kaligrafii. Wszytko to okryte pięknymi ornamentami. Japońskie zgeometryzowane wzory są przepiękne, kwiaty, liście, owady, fale... Też bym chciała takie pudełko. Zdecydowanie jedna z najlepszych wystaw. Dalej malarstwo i kaligrafia tego okresu. 9 sztuka teatrów nou i kabuki, kostiumy, kimona, maski, obrazy. 10 Edo- moda (kimona, ozdoby do włosów, itp) i obrazy ukiyo-e (wielobarwne drzeworyty).
Na pierwszym piętrze także przedmioty Japońskie, między innymi zabawki z okresu heian, gry planszowe, gra polegająca na dopasowywaniu do siebie muszelek,japońska "piłka nożna" i inne; rzeźby, ceramika, przedmioty z laki, miecze. Przedmioty Ainów i z Ryuukyuu, trochę sztuki współczesnej.


Następny budynek to heiseikan- budynek poświęcony archeologii. Jeszcze więcej haniwa i innych przedmiotów wykopanych z ziemi, zardzewiałe miecze, groty od strzał, ceramika itp. Dość pobieżnie zwiedzone^^;


Hyoukeikan- budynek z okresu Meiji wzniesiony w tylu zachodnim. Heh, no wygada dość znam, jak nasze budynki ;D w środku informacja, coś na temat samego muzeum, jakieś wystaw edukacyjne, itp. wydało mi se nudne i nie zwiedzałam.


Ostatnia w planie była galeria skarbów Houryuuji (świątynia w Narze- pierwszej stolicy Japonii, VII w) . 1 kanjo-ban- takie tam sobie buddyjskie ozdoby zwisające ze słupów lub sufitów świątyń, 2 małe żeby buddyjskie, okres Nara, głównie brąz, czasem drewno. 3 maski gigaku, 4 najróżniejsze przedmioty z drewna i laki 5 obrazy i kaligrafia,
I to na tyle z muzeum.

W okolicy nie brakuje świątyń. Choć w panie miałam zobaczyć 2, to się jednak okazało, że jest ich więcej.
Rinou-ji:


Ueno Toshouguu- jedna z niewielu Toko naprade starych świątń (1651) *reszta zniszczona w kataklizmach lub w czasie wony T_T), wzniesiona ku czci shoguna Tokugawy Ieyasu. Całkiem ładna, znajduje się w niej jakieś 200 kamiennych latarnii.




Sensou-ji

Jakaś niezidentyfikowana przeze mnie świątynia

Pozostałości o daibutsu (wieli budda) z Ueno (?)



Kiyomizu Kannon-dou

Nie chce mi się tu o nich pisać, niepotrzebnie pisałam o muzeum, na pewno to wszytko jest w interncie wraz ze zdjęciami...

No a teraz najważniejsze!
Kupiłam sobie KIMONO, nie żadną yukatę, tylko prawdziwe JEDWABNE kimono! :D :D :D
A właściwie cały komplet. Nagajuban (specjalna bielizna pod kimono, w jednym kawałku (może być też dwuczęściowa)), tabi (skarpetki z jednym palcem- czarne, niejedwabne niestety), zori (klapki), obi (pas), eri (kołnierz) i zestaw sznurków i innych gadżetów do kimona, takich jak usztywnienie pod obi itd.

Generalnie sklep ob czaiłam już pierwszego dnia, ale nie miałam przy sobie tyle pieniędzy (choć 18.900y i tak stosunkowo niedrogo). Dlatego musiałam wrócić. Dokonanie wyboru to była masakra. Najpierw chciałam czerwone kimon, bo dość dobrze wygadam w czerwonym, ale miało tylko bardzo prosty geometryczne biało-czarny wzór. Podobało mi się też czarne kimono ze wzorem w drobne kwiatki, ale czarne... kimono zasadniczo kojarzy się ludziom z czymś kolorowym i kwiecistym. Było tez bardzo ładne kremowe kimono w kwiecisty wzór, ale nie było z jedwabiu tylko poliestru T_T. W końcu zdecydowałam sie a to eleganckie-czarne. Do tego mam biało-fioletowe obi i dość śliczne zori.

Ogólnie jest to takie zwykłe codzienne kimono, a nie jakieś tam piękne i bogato zdobione, ale jest moje i już je kocham, chociaż nawet nie bardzo wiem, jak się w nie ubrać ;D (dostałam książeczkę instruktażowa gratis, no i kupiłam sobie książkę na ten temat w bookoffie, bo już wiedziałam, że jakieś kimono sobie kupię^^)
Wróciłam cała szczęśliwa, zdrzemnęłam się niecałe 2 godzinki i do pracy... Tym razem udało mi się nie spać.


Brak komentarzy: