sobota, 6 października 2007

jest!

Jest! Jest moja walizka!

Tak się ucieszyłam, że nawet na nią nie spojrzałam. Malowałam już przed sobą najczarniejsze wizje, że nigdy się nie znajdzie, a już z pewnością, że nie tak szybko.
Dopiero jak kurier pojechał, to zobaczyłam,że na zerwaną rączkę, coś tak rozprute, urwane podpórki itd... Mogłam złożyć reklamację, może dostałabym jakieś odszkodowanie.
Zresztą, nawet przepraszam nie usłyszałam, a moja koleżanka, której Air France zgubił bagaż, dostała wraz z walizką kupon rabatowy na bilet.

Brak komentarzy: