Dałam wieczorem na necie ogłoszenie, ze szukam współlokatorek. Pierwsza osoba zgłosiła się po 10 minutach. W ciągu następnych 3 h zgłosiło się około 30 osób, więc choć w drodze wyjątku na dziś zaplanowałam gambarowanie- to wyszło jak zwykle- przed komputerem (i telefonem) rozmawiając z tymi wszystkimi osobami. Jeszcze gdyby ludzie umieli czytać- w ogłoszeniu specjalnie wielkimi literami napisałam, że szukam STUDENTEK NIEPALĄCYCH, a tu się faceci albo osoby pracujące zgłaszają i tylko mój czas marnują -_-;
3 osoby przyszły obejrzeć mieszkanie jeszcze tego samego wieczora, następnych 7 rano i z 6 wieczorem.
Z tymi mieszkaniami w Krakowie to naprawdę jest cyrk. Tyle osób szuka i nie może znaleźć nic sensownego od 2 miesięcy. Przecież teraz to nawet nie jest „sezon” jak we wrześniu-październiku i w czerwcu. A mimo to tyle osób szuka… Trochę się tym zestresowałam, bo moja sytuacja nadal nie jest pewna i możliwie, że jednak będę musiała zmienić lokum przed końcem roku. Niewiadomo. A szukanie czegoś w Krakowie to po prostu jest horror T_T Współczuję tym wszystkim ludziom strasznie. Ale z drugiej strony, mogę sobie przebierać i castingi urządzać ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz