さすが wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. W piątek byłam na andrzejkowej bibce, na której pierwszy raz robiłam „prawdziwe” lanie wosku. Pewnie, gdzieś tam kiedyś w szkole, czy przy innej okazji, kapaliśmy woskiem ze świecy przez dziurkę od klucza. Ale tym razem był garnek, gdzie zostały rozpuszczone świeczuszki wszelkiej maści i potem to laliśmy przez klucz i rzucaliśmy cienie owych „wylanych” kształtów na ścianie, czyli wszytko jak być powinno. Dość wesoło było^^ Potem jeszcze ustawialiśmy buty, które pierwsze próg przestąpią.
A w sobotę Bartek zrobił spotkano u siebie, a okazją był znaleziony w książce kucharskiej przepis na czekoladowy gulasz. Tak. Gulasz z normalnego mięska, a do sosu na końcu dodaje się czekoladę. I jeszcze ziemniaki zapiekane z porem i żółtym serem. No i zajadaliśmy to^^ Całkiem niezłe było, choć dla mnie sos za bardzo winem smakował (gulasz był na winie). No ale ja tam lubię 美味しそうな experymenty kulinarne^_^
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz