sobota, 8 marca 2008

Niebepieczne zwiąki

Maaa, same very bizi dni ostatnio 続けていく。

Wczoraj też, najpierw rano zajęcia z krzaków na które przyszły 3 osoby…

Potem zakupy Kasią-sempai. Ja wprawdzie wyszłam z nich jedynie z torebką (bo jakimś cudem udało mi się nie kupić kolejnego już czarnego żakietu; ale był piękny i myślę o nim nadal i kto wie, czy się nie złamię i nie kupię jednak; ale po co mi kolejny czarny żakiet?! -_-”), za to Kasia miała zakupy bardzo liczne, w tym wypatrzony przeze mnie emoszalik, czarny w różowe czaszki, za 4 zł. Bo jak wszyscy wiemy, jestem mistrzem promocji i w tej dziedzinie nic się nie zmienia. Na końcu wstąpiłyśmy do Reala, ale ze względu na Kasię nie chciałam odstawiać mojego zwyczajowego rytuału związanego z zakupami jedzenia, w wyniku czego zakupy trwały zadziwiająco krótko, ale też i nie kupiłam połowy potrzebnych mi rzeczy i pewnie będę się musiała wybrać jeszcze raz w poniedziałek.

Potem pojechałyśmy do mnie, ugotowałam zupę szpinakową (mój najnowszy wynalazek), na życzenie Kasi były też tamagoyaki (jap. omlety), potem przyjechała Ania. Byłyśmy w komplecie więc mogłyśmy zająć się jedzeniem. A jeszcze Ania przywiozła mi ciastka własnej roboty ^__________^ niezwykle pyszne, a do tego mają właściwości uzależniające i jak się zacznie je jeść, to nie można przestać. Aaaaa, dlaczego ja nie mam tu piekarnika, pięłabym te ciastka co tydzień chyba!

Kasia wróciła do domu, a my z Anią zajęłyśmy się główną atrakcją wieczoru, czyli filmem „Niebezpieczne związki” (Dangerous Liaisons). Naszło nas po obejrzeniu „Untold scandal” koreańskiej luźnej adaptacji tejże historii. Koreański film jest bardo dobry, choć znacznie by mu pomogło, gdybym nie wiedziała, że ma być adaptacją „Niebezpiecznych związków” , które to są filmem absolutnie genialnym, a kto wie, czy nie moim ulubionym, widziałam go już kilka razy wcześniej i za każdym razem tak samo mnie zachwyca (więc na ich tle „Untold skandal” odrobinkę blednie, ale odrobinkę tylko). Genialnie zagrany (aktorska śmietanka aktorska: Glen lose, Michelle Pfeiffer, Uma Thurman, Keanu Reevs, i mój absoluty ulubieniec John Malkovich jako Valmont, najbardziej niecny z mężczyzn, geniusz uwodzenia o spojrzeniu, któremu nie można się oprzeć). Oba filmy mają wspaniałe scenografie, kostiumy, muzykę i są świetnie zagrane. Dodatkowo bardzo mi się podobało jak klimat osiemnastowiecznej Francji przeniesiono do osiemnastowiecznej Korei, i jak przetłumaczono nie tylko akcję i dialogi, ale i kulturę w „Untold scandal”.

Miałam zamiar tutaj napisać coś więcej o obu filmach i mych refleksjach na ten temat, ale mam dramę do obejrzenia, a już późno bardzo… Więc powiem tylko, że oba filmy gorąco polecam (i mogę użyczyć), polecam również książkę-pierwowzór- klasyka francuskiego oświecenia, a jednak czyta się to znakomicie (jest wersja w tłumaczeniu Boya-Żeleńskiego^^), powieść, która w swych czasach została uznana a niezwykle niemoralną i wywołała obyczajowy skandal ^_^ Może jeszcze raz sobie przeczytam?

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Haha, chyba juz tak mamy, ze jak idziemy razem na zakupy to glownie ja sie obkupuje straszliwieXDD
No i kurcze, trzeba sie bylo nie krepowac tak z tymi zakupami jedzonkowymi>>;

A w ogole bardzo dziekuje za zrobienie jedzonka! I zupka, i omlecik byly pyszne~
<33

neko pisze...

No bo ja i kupowanie jedzenia to naprawdę jest scena.. i półtorej godziny jak nic. Ale to nie szkodzi zupełnie, widziałaś, jaki pełny mam zamrażalnik, jedzenia mi nie brakuje :D