środa, 5 marca 2008

S-sensei w akcji, again

Miałam mieć dzisiaj exam z Sakamoto... Miałam, bo skończyło się tak, jak ostatnio kończą się wszystkie jej examy: ごめんね、忘れちゃった。(Przepraszam, zapomniałam). Więc semestralny shiken też zapomniała zrobić, a na następny termin spóźniła się tylko 45 minut >_< Well... Zgodnie z tą prawidłowością, jutro mogę rano nie wstawać :D
Ale tak serio, to co ta Polska z tych biednych Japończyków robi? Najpierw zaczynają się spóźniać, potem głowa do alkoholu się wzmacnia, a dalej jest już tylko z górki... zapominanie o examach, przychodzenie do pracy na kacu, wyostrzone poczucie humoru ^_^ Ech...

Teraz nie pozostaje mi liczyć na lenistwo p. Sakamoto (pewnie też nabyte w PL) i to, że nie będzie jej sie chciało nowego examu układać, tylko da mi stary. Kami-sama, plizzz. Bo już czuję, ze to co umiałam na dziś, skutecznie się ulatnia z mej głowy.

Anyway urządzam protest i nie robię dzisiaj absolutnie nic. Obejrzałam kawałek musicalu z Kame w roli główniej, co by sie na coś ślicznego popatrzeć. Kamechan tańczy, Kamechan śpiewa, Kamechan lata, półnagi Kamechan walczy... Czegóż chcieć więcej. Yey musicale!
A jeszcze byłam pod wielkim wrażeniem możliwości technicznych tego teatru, w którym grają ten musical. Scena obraca się to w jedną to w druga stronę, unosi się, opada, akacja więc dzieje sie niekiedy na dwóch poziomach; ruchome części, w rodzaju pomost, unoszą się gdzieś nad sceną i przesuwają nad widownię, więc Kamechan śpiewa tuż tuż nad głowami (sikających pewnie ze szczęścia) fanek. (Jak tak spojrzeć na widownie to prawie same panny, ciekawe czemu ;D ).
Jedna scena płynnie przechodzi w drugą, co chwila coś nowego. Telebimy, lasery, światełka, obrazy... A wszytko starannie zaprojektowane i wykonane, dbałość o każdy szczegół. さすが made in Japan. Kostiumy też udane (zwłaszcza jak na JE).
Aż zaczynam żałować, że się tym nie zainteresowałam, kiedy miałam okazję.

A poza tym była u mnie koleżanka, którą ostatnio jeszcze przed wakacjami widziałam, to sobie trochę poplotkowałyśmy. Ploteczki 最高!

Brak komentarzy: